poniedziałek, 22 lipca 2013

Definicja to podstawa!


Czym się zajmuje Analityk IT na naszym polskim podwórku?

Temat prezentacji na ostatnim GGC został zainspirowany przez +Agnieszkę Leśniewską . Agnieszka bowiem zapytała mnie czymże to ja zajmuje się w pracy jako Analityk Systemów Informacyjnych i czy jest to, to samo co Analityk Systemowy. Tak zaczęła się moja przygoda z próbą zdefiniowania cóż na Polskim podwórku oznacza analityk.

Jak możecie się domyślić – co firma to inna definicja. Aczkolwiek można wyodrębnić pewien zbiór zawodów które można wrzucić do „jednego” wora: Analityk, Analityk IT, Analityk Systemów Informacyjnych, Analityk Systemowy, Analityk Biznesowy czasem Specjalista IT i Konsultant IT (zależy od opisu stanowiska oczywiście ;)).

A jak przy  zawodach byłam, to zanurkowałam także w zawodach pokrewnych (często występujących solo): UX Designer, Project Manager, Product Owner. Dlaczego nazwy w języku obcym? Bo tłumaczeń jest równie dużo jak w przypadku business analyst a szkoda czasu i papieru (nawet tego elektronicznego) na roztrząsanie różnic ;)

Dlaczego podałam te zawody? Ano dlatego, ze zaobserwowałam wiele elementów wspólnych


W moim przypadku raczej to wygląda tak:


Głownie z uwagi na to że pełnię rolę Product Ownera w Scrumie i dlatego że nie mamy dedykowanych ról Project Managera i UX designera – a ktoś tą robotę musi robić. Także robię niczym mała mróweczka pracowicie wszystko (mrowca w gwarze to mrówka, więc pasuje do mnie jak ulał ;)), przynajmniej jeśli chodzi o „moje” projekty. Może to odrobinę tłumaczy dlaczego zainteresowałam się kiedyś  HCI;) Elementy wspólne pomiędzy rolami zawsze istnieć będą, ale w zależności od firmy będą na siebie bardziej lub mniej zachodzić.

Ciąg dalszy nastąpi...

sobota, 20 lipca 2013

Z IT na nasze...


... czyli szybkie podsumowanie mojej prezentacji na GGC Kraków

Jestem gadatliwe stworzenie, więc w 20 minut zmieścić wszystko co bym chciała powiedzieć... no ciężko by było. Dlatego męczyłam Krakowską organizatorkę GGC +Annę Błaszczyk o więcej czasu na gadanie ;) A że zbiegi okoliczności rządzą światem... +Alicja Pituła nie mogła dotrzeć w ubiegły piątek... więc można by rzec szczęście w nieszczęściu bo mogłam gadać dłużej ;) Nikt nie zasnął, nikt nie uciekł także publika zniosła tortury dzielnie. 

Pisać też mogę długo, ale aby was nie zanudzić, to przejdę do rzeczy. Prezentacje oryginalną można zobaczyć na slideshare, tu zamieszczam wersję "wypasioną" z extra dodatkami (linki do aplikacji o których wspominałyśmy). 


Paluchy precz!



Widows 8 został stworzony pod dotyk. Czyli tak na chłopski rozum, powinien obsługiwać to co paluchem robię na ekranie. No przynajmniej aplikacje wypuszczone przez Microsoft pod tym względem powinny być dopieszczone. W szczególności taki drag and drop wydaje się dość naturalną rzeczą… a tu niespodzianka! Okazuję się iż nie. Aplikacje mobilne obsługiwane przez przeglądarkę Internet Explorer 10 na Windows 8 nie obsługują drag and drop inaczej niż… myszą!
Brzmi jak Science Fiction? Też nie wierzyłam, póki sama nie protestowałam…


Problem nie występuje co prawda dla aplikacji natywnych, ale jakoś nie jest to wg mnie dużą rekompensatą. No ale przecież zawsze na tablecie z Windows 8 można zainstalować chrome który nie ma tych problemów ;)

piątek, 19 lipca 2013

GGC już dziś!

Tak, tak - już dziś będę mówić na Geek Girls Carrots w Krakowie! 

<autopromocja>

“Z IT na nasze – czyli na czym polega praca Analityka IT?”
Na czym polega praca analityka? Jakie cechy są niezbędne aby być skutecznym analitykiem, jak zbierać wymagania i jak dogadać się z ‘biznesem’? Porcja niezbędnej wiedzy w łatwej do przełknięcia pigułce!

</autopromocja>


Będzie się działo!

czwartek, 18 lipca 2013

Ulubione rysowadło

Człogiem!

Pamiętacie jak pisałam o PAM Summit? To dobrze, bo wtedy w mej główce zrodziła się cała masa idei na notki, więc często będę się odwoływać do tej konferencji :)

O czym plotkowali analitycy (i nie tylko oni) w kuluarach? Ano między innymi o narzędziach. Wszyło na to, że oczywiście lekarstwem na wszystko jest excel i że tam właściwie wszystko można zrobić </joke>. Żarty, żartami ale naprawdę ciężko było wskazać jedno narzędzie do wszystkiego czym się zajmuje analityk (a czym to się zajmuje analityk może napiszę w osobnym poście, bo o tym też były ciekawe dyskusje :)). 

No dobra, ale nadal pytanie pozostaje: w czym ogarnąć wymagania? Moim ulubionym rysowadło-dokumentaczem jest Enterprise Architect (ech, na Confiturze ostatnio była licencja do wygrania, ale niestety moje szczęście w losowaniu było równie duże jak w przypadku totalizatora sportowego ;)). 


piątek, 12 lipca 2013

Ciekawostka przyrodnicza


Będzie dziś znowu obficie i confiturowo. Tym razem me bajania skierowane będą na to jak postrzegam confiturę jako prelegent.
No cóż zwykłam przemawiać na konferencjach naukowych (kto bywał, ten wie jak to wygląda więc zgodnie z frazą „kończ waść wstydu oszczędź” nie będę nurkować w głębinach tego tematu).

0. Call for papers i wyłonienie mówców
Stał się cud nad Wisłą i dostałam błogosławieństwo od kapituły aby jednak prezentować. Cud nastąpił tydzień przed konferencją (no może półtorej), gdyż ktoś się wykruszył (ha! I kto mówił że laleczki voo-doo nie zadziałają?) i tym samym zostałam przyszłym mówcą. Jak dobrze, że moja szklana kula zadziałała i miałam dograny nocleg i inne takie transporty ;) No dobrze, dobrze – i tak bym jechała na confiturę nawet jakbym finalnie nie prezentowała.
Potencjalnie gdybym chciała tylko mówić i forma biernego uczestnictwa by mnie nie zadowalała, to chciałabym czy istnieje prawdopodobieństwo tego że będę prezentować. Może lista rezerwowa by załatwiła sprawę? Tak po cichu się domyślam, że i tak jest tworzona, więc malutka informacja do paru potencjalnie zainteresowanych chyba by wielkiej krzywdy nie zrobiła ;)

1. Rejestracja
Osobne okienko dla prelegentów. I całe szczęście, bo kolejka chyba nie miała końca ;) W sumie i tak bym się wepchała, bo przeważali tam dżentelmeni (hehe precz z równo uprawnieniem, panie należy puszczać przodem ;)).

2. Konferencja
Nie czułam się jakoś specjalnie inaczej niż zwykły „użytkownik”. Hehe parę razy zostałam pomylona z hostessą z allegro (panie były ubrane w białe bluzki i pomarańczowe spódniczki, ja byłam ubrana w białą spódniczkę i pomarańczową bluzkę). Wyróżniała mnie plakietka, ale i tak ludzie zwykle się dziwili że w roli ‘przemawiacza’ występuję (hehe w sumie nie dziwota, skoro myśleli że jestem hostessą ;)). Następnym razem sprawię sobie chyba koszulkę „jestę prelegętę”.

fot. Andrzej Goławski

Brakło mi zacisza dedykowanego właśnie dla prelegentów gdzie można by zostawić swoje bambetle, zrobić ostatnie poprawki w slajdach i zobaczyć jak inni prelegenci wyglądają ;) Bo w morzu ludzi faktycznie ciężko tak po karteczkach się połapać kto jest kim ;)

3. Prelekcja
Trochę się zdziwiłam że nie było na sali organizatorów (chyba że się gdzieś sprytnie ukryli). Jako że był pan kamerzysta (chyba mnie nie polubił za chodzenie po sali), to nie czekałam i zaczęłam ;) Resztkowe gadżety które były rozdałam. Podobało mi się ;) Słuchacze nie rzucali kamieniami tudzież innymi rzeczami, więc chyba najgorzej nie było. Całkiem sporo ludzi przyszło, zwłaszcza zważywszy na to że byłam swoistą ciekawostką przyrodniczą ;)


Ufff ależ mi z tego epopeja wyszła! Przyznać się, kto przeczytał do końca?